Czwarty dzień wstał słoneczny i władca wezwał dworzan, by się tego dnia dobrze bawili, lecz im bardziej się starali tym większa ich jakaś nuda ogarniała. I Seged poszedł spać z płaczem. Następnego dnia zaplanowano przejażdżkę po jeziorze i fajerwerki. Damy się jednak źle poczuły i trzeba było wcześniej powrócić, a fajerwerk zapalony zbyt wcześniej nie wypadł dobrze. Szóstego dnia Seged postanowił nie opuszczać swych komnat, sprosił więc dworzan do siebie i każdego hojnie obdarował. Urosły z tego zaraz urazy o to że inni lepsze dary otrzymali i Seged opuścił zgromadzenie. Doszedłszy do wniosku, że okazywaniem swej władzy i bogactwa popsuł dzień wczorajszy, postanowił król siódmego dnia bawić się demokratycznie. Jakoż przy stole zabrakło dlań jedzenia, a wieczorem w ogrodzie, wskutek nadużycia alkoholu, wywiązała się bójka i Seged z podbitym okiem wrócił do sypialni.
Ósmego dnia postanowił posmakować w mądrości. Do obiadu zdołał jednak wysłuchać zaledwie probacji dwóch paragrafów pierwszej części wywodu, po obiedzie zaś, na którym żwawo krążył puchar z winem, rozwiązały się języki i przyszło od argumentów do przymówek, od przymówek do złorzeczeń i kazał król przepędzić mędrców.