Bitwa o Poznań – walki o Poznań, które toczyły się w styczniu i lutym 1945 pomiędzy nacierającą podczas operacji wiślano-odrzańskiej Armią Czerwoną wspomaganą oddziałami polskimi a Niemcami.

Operacja wiślańsko-odrzańska Planowanie operacji wiślano-odrzańskiej rozpoczęło się w październiku 1944. Zakładała ona uderzenie siłami 1. i 2 Frontu Białoruskiego oraz 1. i 4 Frontu Ukraińskiego w kierunku zachodnim. Dowodzony przez marsz. Gieorgija Żukowa 1 Front Białoruski miał nacierać, omijając od południa Warszawę w kierunku na Łódź i Poznań.

Ofensywę rozpoczął 12 stycznia 1945 1 Front Ukraiński dowodzony przez marsz. Iwana Koniewa z przyczółka baranowskiego zaś dwa dni później z przyczółka warecko-magnuszewskiego ruszył 1 Front Białoruski.

Niemieckie plany obrony Już na początku 1944 Szef sztabu Oberkommando des Heeres gen. Heinz Guderian zaczął kreślić niemieckie plany obrony na terenie między Wisłą i Odrą. Miał to być szereg ufortyfikowanych linii obronnych: linia „a” ciągnąca się od Mazur poprzez linię Bzury, Pilicę i dalej na południe między Krakowem a Kielcami; linia „b” biegnąca od Gdańska przez Grudziądz, Toruń, Włocławek, a dalej wzdłuż Warty, pomiędzy Katowicami i Krakowem do Wagu; linia „c” – opierała się o Wał Pomorski, będący częścią linii „d”, biegła przez Piłę i Poznań do Głogowa; linia „d” – stanowił ją Wał Pomorski, Międzyrzecki Rejon Umocniony, a następnie górna Odra; linia „e” – od Szczecina wzdłuż linii Odra-Nysa Łużycka, następnie przez Sudety do Kłodzka a stąd przez Ołomuniec i Brno. Ważnym elementem wszystkich tych linii miały być dawne umocnione miasta-twierdze rozbudowane o otaczające je nowe rejony umocnione. W doktrynie tej Guderian zakładał, że nawet odcięta twierdza angażuje więcej sił wroga, niż żołnierze stanowiący jej obsadę. Poznań, w związku ze swym położeniem w centrum linii „c” w prostej linii między Warszawą, pod którą stykały się dwa najpotężniejsze fronty radzieckie, a Berlinem, miał stanowić główny element tego pasa umocnień. Na komendanta twierdzy 25 września 1944 wyznaczono generalmajora Heinza Deindla.

Sam Poznań miał stanowić składający się z trzech stref rejon umocniony. Pierwsza, zewnętrzna linia obrony przebiegała przez Murowaną Goślinę, Kostrzyn, Mosinę i Tarnowo Podgórne tworząc pierścień o średnicy ok. 50 km. Druga linia opierać się miała o Jezioro Kierskie, Złotniki, Morasko, Radojewo, Miękowo, Gruszczyn, Zieliniec, Zalasewo, Garby, Tulce, Piotrowo, Luboń, Fabianowo i Krzyżowniki tworząc pierścień o średnicy 24 km. Trzecia linia miała obejmować sam Poznań, zaś jej podstawę miał stanowić pierścień fortów z XIX wieku wraz z położoną centralnie cytadelą.

To wielkie założenie pozostało jednak na papierze, gdyż wszystkie dostępne środki kierowano do budowy znajdujących się bliżej frontu linii „a” oraz „b”. Niemieckich robotników było jednak niewielu, a zmuszeni w ramach Schanzeneinsatz do pracy Polacy stawiali bierny opór. W związku z tym dysponujący niewielkimi zasobami gen. Heinz Deindel, kierując się załącznikiem do Rozkazu Führera nr 11 dającego priorytet obronie przeciwpancernej, otoczył cały obszar miasta rowem przeciwczołgowym o szerokości 5 m i głębokości 3 m. Dodatkowe zapory przeciwczołgowe powstały na trasach wylotowych oraz spodziewanych kierunkach natarcia.

Następnie śródpola między fortami z pierścienia uzupełniono 16 nowymi schronami bojowymi. Prace nad drugą linią rozpoczęto dopiero w październiku 1944. Zasadniczo miał to być pas składający się z dwóch linii transzei, między którymi miał się znajdować rów przeciwczołgowy identyczny jak na przedmieściach Poznania. W chwili rozpoczęcia bitwy umocnienia tego pierścienia były wykończone tylko na niektórych odcinkach. Prac nad zewnętrzną linią obrony właściwie nie rozpoczęto.

Ciężkie straty Wehrmachtu, które były nie do uzupełnienia sprawiły, że w październiku liczbę dywizji, którymi miano obsadzić twierdzę zredukowano z siedmiu do pięciu. W związku z tym, oraz nierozpoczęciem prac nad zewnętrzną linią obrony, gen. Deindel nalegał na rezygnację z obrony tak dużego obszaru. Proponował, aby druga linia przejęła funkcję pierwszej, jednak OKH nie wyraziło na to zgody, a protestującego komendanta zastąpił na stanowisku gen. mjr .

Kolejnym elementem, który opóźnił przygotowanie Festung Posen do obrony było błędne założenie OKW, że zimą 1944/1945 na froncie wschodnim nie nastąpi żadna większa ofensywa. W związku z tym wszystkie dostępne środki skierowano na zachód organizując ofensywę w Ardenach. Nawet ruszenie ofensywy znad Wisły potraktowano początkowo jako próbę opanowania Prus Wschodnich. Dopiero w drugim dniu ofensywy uznano, że główne natarcie kieruje się na zachód. Nie zdążono nawet usunąć z fortów zakładów produkcyjnych i innych lokatorów wojskowych i cywilnych. Nie dokonano również rozmieszczenia zapasów w odpowiednich miejscach, pozostawiając je nadal w centralnych magazynach.

Ostatecznie obsadzono jedynie wschodnią i północną część drugiej linii, którą miejscami wzmocniono zasiekami. Rolę drugiej linii przejął pierścień 9 fortów głównych, 9 fortów pomocniczych i 18 schronów bojowych, a także przystosowanych do celów bojowych ok. 60 schronów piechoty i 30 dużych magazynów. Do obrony przygotowano także kwartały zabudowy miejskiej, oraz pochodzące z pierwotnej twierdzy stare forty Grolman, Rauch, Radziwiłł i Prittwitz znajdujące się w centrum miasta. Ostatni punkt oporu miała stanowić górująca nad miastem Cytadela – Fort Winiary, nazywany przez Niemców wówczas Kernwerk.

W samej twierdzy brakowało również jednolitego systemu dowodzenia. Teoretycznie twierdzę miały obsadzić bataliony forteczne wydzielone z Armii Zapasowej, którą dowodził Reichsführer-SS Heinrich Himmler, jednak to on był jednym z głównych zwolenników koncepcji odrzucającej możliwość zimowej ofensywy, zatem wszelkie możliwe oddziały posyłał do dowodzonej przez siebie Grupy Armii Górny Ren. Himmlerowi również podlegały oddziały SS i policji, które często wykorzystywano poza miastem, a wiele z nich na przełomie 1944 i 1945 znajdowało się nad Renem. W mieście mieściły się również sztaby dowódcy XXI Okręgu Wojskowego i V Luftgaukommando (Okręgu Powietrznego), jednak ani dowódcy ani ich oddziały nie podlegali w żaden sposób dowódcy twierdzy. Formowany natomiast z niemieckich mieszkańców Volkssturm podlegał Arthurowi Greiserowi. Na wschód od Poznania broniła się natomiast Grupa Armii „A”.

Próba zdobycia Poznania z marszu W początkowych planach operacji wiślano-odrzańskiej Poznań miał zostać zdobyty przez 69 Armię Ogólnowojskową, zaś sama operacja miała się rozpocząć po 20 stycznia 1945. W związku z niemieckim uderzeniem w Ardenach zachodni dowódcy poprosili jednak Stalina o przyspieszenie natarcia. Ostatecznie czerwonoarmiści ruszyli do ataku 12 stycznia, zaś sam 1 Front Białoruski 14 stycznia. Do 17 stycznia Armia Czerwona przełamała właściwie front, docierając do umocnień linii b, a znajdująca się naprzeciw 1 Frontu Białoruskiego 9 Armia znalazła się w rozsypce. Na tyły wroga przedarły się armie pancerne, w tym 1 Gwardyjska Armia Pancerna dowodzona przez Michaiła Katukowa, która przebiła się w okolicach Łodzi. Równie szybko przełamano nieobsadzony właściwie pas umocnień „b”. W związku z tymi sukcesami Żukow, choć zasadniczo był przeciwny angażowaniu wojsk pancernych do walk w mieście, wydał Katukowowi rozkaz ataku w kierunku na Poznań i zajęcia nieprzygotowanej twierdzy z marszu do 22 stycznia. Zdobycie miasta sprawiłoby, że linia „c” byłaby nieużyteczna dla Niemców.

Niemców tak szybki rozwój natarcia w niespodziewanym przez nich kierunku zaskoczył. Alarm dla Twierdzy Poznań ogłoszono dopiero 20 stycznia, a dzień później rozpoczęto oficjalną ewakuację cywilnej ludności niemieckiej (wielu cywilów uciekało już wcześniej). W sposób zorganizowany z miasta wyprowadzono dowództwo XXI Okręgu Wojskowego oraz aparat Gestapo, które przed odejściem z miasta zamordowało jeszcze większość więźniów z ul. Młyńskiej, Domu Żołnierza (siedziba gestapo) oraz niezdolnych do chodzenia z obozu w Żabikowie. Podzielono wówczas obszar twierdzy na trzy rejony: Wschód – obejmujący prawobrzeżną część twierdzy, dowodzony przez płk. Gonella; Zachód – obejmujący lewobrzeżną cześć twierdzy, dowodzony przez mjr. Ewerta; Warta – wąski, niezabudowany obszar w dolinie Warty po obu stronach rzeki, dowodzony przez mjr. Hahna. Dodatkowo, dzięki ogłoszeniu alarmu, Mattern jako komendant twierdzy przejął pełnię władzy nad osobami w mieście, co wykorzystywał obejmując komendą wszystkich zdolnych do walki żołnierzy i volkssturmistów. W skład garnizonu włączono też urlopowanych żołnierzy którzy wracali do swoich jednostek i alarm zastał ich Poznaniu, a także resztki wycofujących się ze wschodu jednostek 9 armii (m.in. niedobitki 251 Dywizji Piechoty, 10 Dywizji Grenadierów Pancernych, Dywizji Pancerno-Spadochronowej Hermann Göring i Dywizji Grenadierów Pancernych Brandenburg). Tych drugich było jednak niewiele, gdyż doświadczeni żołnierze spodziewali się, że Poznań zostanie ogłoszony twierdzą i jeśli tylko mogli, omijali miasto. Nie jest pewne, ilu ludzi liczyła ostatecznie załoga. Prawdopodobnie około 15 000, najwyżej 20 000. Oprócz Niemców w jej skład wchodzili także Węgrzy (około 450) i kilkudziesięciu, a może nawet kilkuset Litwinów, Łotyszy i Estończyków. Ponadto w poznańskich szpitalach przebywała nieustalona liczba rannych, których nie zdążono ewakuować, ale oni oczywiście nie byli zdolni do walki. Podana przez Z. Szumowskiego liczba 61 500 obrońców, która często była bezrefleksyjnie cytowana w popularnych opracowaniach, jest zupełnie fantastyczna i nie znajduje żadnego oparcia w źródłach.

Komendant twierdzy gen. Mattern obawiał się powstania w mieście, w związku z czym 22 stycznia wydał polecenie, aby ewakuowano również ludność polską, jednak rozkaz ten został przez Polaków zignorowany. Nie pomogło również ultimatum z 23 stycznia, które dawało cywilom na opuszczenie Poznania dwadzieścia godzin, zwłaszcza że wówczas miasto zostało właściwie odcięte przez oskrzydlające je wojska pancerne Armii Czerwonej. W tym czasie do miasta dotarły również niedobitki 9 Armii pod komendą gen. Bussego. Mattern apelował do Guderiana o możliwość wycofania się z nieprzygotowanej twierdzy, ten jednak nakazał mu bronić się do ostatniego żołnierza, grożąc w razie niewykonania rozkazu represjami wobec rodziny.

Mattern jednak systematycznie zaniżał w meldunkach liczbę swoich podkomendnych. Miało to na celu przekonanie OKH o niemożności obrony i uzyskanie zezwolenia na odwrót, a jeśli byłoby to niemożliwe, uzyskanie posiłków. Komunikaty te podsłuchiwali również Rosjanie, co utwierdziło ich w wierze, że Poznań można próbować zająć z marszu.

W czasie gdy w mieście zaczęto organizować obronę, 1 Gwardyjska Armia Pancerna („katukowcy”) oczekiwała na uzupełnienia paliwa. Jej 11 Gwardyjski Korpus Pancerny wznowił natarcie rankiem 21 stycznia i osiągnął następnej nocy północny skraj Puszczy Zielonki. Tymczasem nacierający bezpośrednio na Poznań 8 Gwardyjski Korpus Zmechanizowany wczesnym popołudniem 22 stycznia zajął z marszu Swarzędz. Tak szybkie postępy sprawiły, że „katukowcy” oderwali się od podążających za nimi głównych sił frontu na odległość 120 km. Sprawiało to problemy zarówno logistyczne (duża odległość od baz paliwowych, które znajdowały się pod Magnuszewem, oraz przerwa między wojskami pancernymi a piechotą, która nadal nie była oczyszczona ze wszystkich sił wroga), jak i komunikacyjne (rozkazy Żukowa docierały do Katukowa z opóźnieniem). Duża odległość („katukowcy” posunęli się w ciągu nieco ponad doby 350 km na zachód) pozbawiła ich także bezpośredniego wsparcia lotnictwa.