W sierpniu 1942 dołączył do nich Żyd ze Stoczka, Hajkiel (prawdopodobnie noszący nazwisko Zieleniec i zajmujący się handlem mąką), a zaraz po nim dwoje nieznanych z imienia trzydziestolatków. Cała trójka uciekła z transportu do obozu zagłady w Treblince. Później Postkowie dali schronienie jeszcze kilku osobom. Ostatnimi, które się u nich schroniły, była pochodząca prawdopodobnie ze Stoczka rodzina Majorków: dwóch lub trzech braci (obaj w wieku ok. 25 lat) wraz z 20-letnią siostrą i jej dzieckiem. Działo się to już po buncie więźniów w Treblince w sierpniu 1943. Byli oni ukrywani wykopanej w stodole jamie. Łącznie w tym czasie gospodarze ukrywali do 18 osób.
W pomoc prześladowanym aktywnie włączali się dorośli synowie Postków. Żywność ukrywającym się przynosił nocą Stanisław, czasem zdarzało, się, że także Franciszek, Henryk lub Wacław. Postkowie zakazali swoim podopiecznym wychodzenia podczas bezchmurnych nocy, a na dzień zamykali piwnice, by uniknąć odkrycia.
Represje za pomoc Żydom Rano 5 września 1943 gospodarstwo Postków zostało otoczone przez niemieckich żandarmów, wśród których prawdopodobnie byli również członkowie gestapo.