Kobieta miała później zostać wielokrotnie zgwałcona przez dwóch strażaków, a gdy zaszła w ciążę, zabrano ją wraz z bratem w nieznanym kierunku i najprawdopodobniej zamordowano.

Wiarygodność relacji Einhorna bywa kwestionowana. Sądy, przed którymi toczyły się po wojnie procesy przeciwko mieszkańcom Markowej oskarżonym o współudział w zbrodniach na ludności żydowskiej, nie uznały jego zeznań za w pełni wiarygodne. Szpytma twierdzi ponadto, że wydarzenia, o których pisał Einhorn mogły mieć miejsce w innej miejscowości i nie jest przy tym pewne, że ich przebieg był rzeczywiście taki, jak to przedstawił ocalały. Odrzuca jednocześnie oskarżenia, że Żydzi ujęci w Markowej podczas obławy 13 grudnia byli torturowani, jego zdaniem nie doszło również do gwałtu na żydowskiej kobiecie. Jego zdaniem dostępne źródła nie pozwalają „stawiać zdecydowanych tez dotyczących skali zaangażowania konkretnych osób w wykonywanie niemieckich rozkazów”, w tym rozstrzygnąć, w jakim stopniu udział poszczególnych osób w obławie był spowodowany obawą przed niemieckimi represjami, a w jakim stopniu był ich osobistą inicjatywą. O prawdziwości relacji Einhorna przekonani są natomiast Jan Grabowski i Dariusz Libionka.