Droga Pewien szlachetnie urodzony mężczyzna popadł w skrajną nędzę i udał się do świątyni Hase-dera, gdzie nic nie jedząc, modlił się o poratowanie przez wiele dni. Zwróciło to uwagę mnichów, którzy nakarmili go, aby nie zbezcześcił świętego miejsca, umierając tam z głodu. Mężczyzna odzyskał siły i modlił się nadal. Wreszcie dwudziestej pierwszej nocy miał sen-widzenie. Ukazał mu się mnich i powiedział, aby opuścił świątynię, a po wyjściu nie pogardził niczym, co mu wpadnie w rękę. Następnego dnia mężczyzna posłuchał rady. Przekraczając bramę świątyni, potknął się i przewrócił, a kiedy wstał, w ręku znalazł słomkę. Wydało mu się, że to niepokaźny dar od Kannon, ale słomki nie wyrzucił. Gdy znalazł się na drodze, uparty giez zaczął mu latać koło głowy. Złapał go, zawiązał odwłok słomką i zabrał ze sobą. Młoda dziewczyna niesiona gościńcem w lektyce zobaczyła dziwną zabawkę i poprosiła mężczyznę, aby jej dał. W zamian podarowała mu trzy mandarynki.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Bosatsu Kannon · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.