Rejs w listopadzie 1942 roku Statek spędził w Singapurze następne dwa tygodnie, po czym zaokrętowano nań kolejny jeniecki kontyngent, liczący tym razem około 1,2 tys. żołnierzy (Brytyjczyków i Holendrów). 30 października wyruszył w rejs w towarzystwie statku „Singapore Maru”, który także przewoził jeńców wojennych – w liczbie około 1,1 tys.
3 listopada oba statki dopłynęły do Cap St. Jacques pod Sajgonem, jednakże z nieznanej przyczyny ominęły port, nie zatrzymując się na postój. Jeńców zamknięto wtedy w ładowniach na 24 godziny. 11 listopada zmarł pierwszy z jeńców, żołnierz RAF nazwiskiem Glenister. Pochowano go w morzu, z wojskowymi honorami i w obecności japońskich oficerów. Wkrótce jednak liczba zgonów zaczęła rosnąć, a pochówki stały się bardziej pośpieszne. Na „Dainichi Maru” panowały bowiem wyjątkowo złe, nawet jak na standardy „piekielnych statków”, warunki sanitarne. Do załatwiania potrzeb naturalnych służyły wyłącznie drewniane kubły, które błyskawicznie się przepełniały, a ich zawartość zanieczyszczała ładownie. W dodatku podłogi nadal zalegało końskie łajno z poprzedniego rejsu. Jeńcy otrzymywali niewystarczające racje żywnościowe. Wkrótce wybuchła epidemia dyzenterii.