Za zgodą dowództwa oba okręty przerwały patrol bojowy i skierowały się na Saipan, pozostawiając w morzu tych rozbitków, dla których zabrakło miejsca na ich pokładach.

Amerykańskie dowództwo skierowało na miejsce katastrofy kolejne dwie jednostki: USS „Barb” i USS „Queenfish”. Po drodze napotkały one jednak silny japoński konwój. Dowodzący „wilczym stadem” kpt. Edwin Swinburne postanowił najpierw go zaatakować, a dopiero później przystąpić do poszukiwania rozbitków. Atak okazał się bardzo udany; w nocy z 16 na 17 września „Barb” zatopił lotniskowiec eskortowy „Unyō” i tankowiec „Azusa Maru”. W rejon, w którym zatopiono „Rakuyō Maru”, oba okręty dotarły dopiero 17 września około godziny 10:00, a pierwszych żywych rozbitków napotkały dopiero po południu. Akcję ratunkową utrudniała sztormowa pogoda, niemniej „Barb” zdołał odnaleźć czternastu żywych rozbitków (dziesięciu Australijczyków i czterech Brytyjczyków), a „Queenfish” – kolejnych osiemnastu. Następnego poranka „Barb” wznowił poszukiwania, odnalazł już jednak tylko zwłoki i puste tratwy ratunkowe.