Pogrom potępił też miejscowy katolicki ksiądz, Aleksander Pęza, który w czasie mszy wzywał, by chrześcijanie nie współpracowali z Niemcami i nie dali się wciągać w antyżydowskie prowokacje. Ksiądz Pęza zginął rozstrzelany przez Niemców w 1943 roku. Zginął także inny Polak, który protestował przeciw pogromowi, przedwojenny komunista Henryk Sobolewski, został pochowany na cmentarzu żydowskim.
30 czerwca w Grajewie pojawili się esesmani i Gestapo. Niemcy zarządzili, aby wszyscy żydowscy mężczyźni zgromadzili się na rynku. Po niedzielnej akcji żandarmów nie przeczuwano niczego złego. Zgromadziło się około 500 osób. Żydów ustawiono w szeregach i wezwano wczorajszych pogromyczków, Polaków, którzy uzbrojeni w kije i gumowe pałki stali spokojnie obok gestapowców. (Niemcy) kazali im wskazać komunistów (…) Polacy chętnie wskazywali palcem, kto im tylko przyszedł (do głowy). Wskazani musieli wystąpić z szeregu, a Polacy potwornie ich bili gumami, kijami i wszystkim, co mieli pod ręką. Bili tylko Polacy. Niemcy się nie wtrącali, stali tylko wokół, przyglądali się śmiali i dodawali pogromczykom odwagi. Na noc Żydów zamknięto w dawnej synagodze, gdzie nadal się nad nimi znęcano. Gdy następnego dnia gestapowcy wyjechali, żandarmi uwolnili aresztowanych.