19 października lotnisko zostało po raz pierwszy zbombardowane przez amerykańskie samoloty. Od tej pory naloty odbywały się bardzo często. Jeńcy byli zmuszani do pracy przy naprawie zniszczeń spowodowanych przez amerykańskie bomby. Strażnicy bili ich i maltretowali, wyładowując w ten sposób frustrację spowodowaną pogarszającą się sytuacją militarną. Niemniej jeńcy zdołali przekonać Japończyków, aby na dachach baraków umieścić napisy w języku angielskim o treści: „Amerykański obóz jeniecki”. Środek ten okazał się skuteczny, gdyż lotnicy nie podejmowali ataków na obiekty obozowe. Japończycy wykorzystali ten fakt, ukrywając pod barakami część swych zapasów.
Niemniej w listopadzie Japończycy rozkazali jeńcom przystąpić do budowy schronów przeciwlotniczych. W obrębie obozu jenieckiego wykopano wtedy trzy długie rowy o głębokości 1,5 metra i szerokości 1,2 metra. Największy, tzw. schron „A”, mógł pomieścić 50 osób. Schrony „B” i „C” mogły natomiast pomieścić odpowiednio 35 oraz 25–30 osób. Od wierzchu pokryto je pniami palmy kokosowej, deskami oraz warstwą ziemi. Na terenie obozu wykopano ponadto szereg mniejszych schronów, zdolnych pomieścić 2–3 osoby.