16 lutego 1999 roku w Taszkiencie eksplodowało sześć samochodów pułapek, zabijając 16 osób, a raniąc kolejnych 120. Jeden z samochodów znajdował się nieopodal gabinetu rady ministrów, gdzie miał przemawiać prezydent Islom Karimov. Podejrzenia spadły na Islamski Ruch Uzbekistanu oraz na byłego przeciwnika Karimova w wyborach prezydenckich – Muhammada Soliha, zamieszkującego w tym czasie w Turcji. Wydarzenie to nasiliło represje muzułmanów w całym Uzbekistanie. Władza postawiła sobie za cel schwytanie członków fundamentalistycznej partii panislamskiej, której celem były dążenia do ustanowienia kalifatu – Hezb-e Tahrir al-Islomi (Partia Odrodzenia Islamskiego). Powodem aresztowania mogło być nawet posiadanie Koranu. Osadzeni byli poddawani torturom, a wielu z nich zsyłano do więzienia w Jasliqu, gdzie symbolem przeprowadzanych tam tortur stała się historia mężczyzny ugotowanego żywcem we wrzątku. Państwowa propaganda miała na celu wzbudzić w ludziach strach i niechęć do muzułmanów, szczególnie tzw. wahabitów, czyli wyznawców radykalnego islamu, określanych owym pejoratywnym terminem zwolenników hanabalickiej szkoły prawa muzułmańskiego. Komitety mahalli pełniły rolę obserwatorów, uznając każdy przejaw „nadmiernej” religijności za powód do podejrzeń o ekstremizm.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Islam w Uzbekistanie · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.