Nad wodą nachyla się drzewo, nacięte przez bawiące się dzieci, które nigdy już nie zobaczy się w tym samym odbiciu. A dzieci wierzą, że wciąż w tej samej przegląda się wodzie. Parnicki nawiązuje do wiersza Mickiewicza:Skałom trzeba stać i grozić.Obłokom deszcze przewozić.Błyskawicom grzmieć i ginąć,Mnie płynąć, płynąć i płynąć.Nacięte drzewo, wyodrębnione ze zmiennego świata nie pozwala jednak Rufusowi oprzeć się na nim w obliczu nietrwałości własnego bytu.

W Twarzy księżyca Parnicki sięgnął do wzorca szekspirowskiego, przetwarzając model relacji osobowych z Hamleta. Czwórce postaci: Storacjusza, Storacji, Maksymianowi i Rufusowi odpowiadają u Szekspira Leartes, Ofelia, Hamlet i Fortynbras. Rufus-Fortynbras jest najbliższy pierwowzoru. Pisarz wzbogacił go jedynie o namiętność do poszukiwań metafizycznych, które wygasają wraz z narodzinami syna. Rufus, podobnie jak Fortynbras, traci ojca. Za jego śmierć odpowiada ojciec Saturnii – Saturnin. Ginie on z rąk mnichów nasłanych przez cesarzową wygnankę, Eudoksję. Opiekunem prawnym Saturnii zostaje Zenon, odpowiednik Klaudiusza w Hamlecie. W przeciwieństwie do Hamleta, Saturnia nie chce mścić śmierci swego ojca, który był człowiekiem bezwzględnym i podłym.