Amerykańscy żołnierze byli niedoświadczeni, a problemy pogłębiał niedobór oficerów (w 12 atakujących kompaniach było tylko 18 oficerów, podczas gdy w tamtym czasie kompania miała zazwyczaj około sześciu etatowych oficerów – pozostali byli nieobecni, ponieważ odbywali dalsze szkolenia).
Atak Amerykanów zakończył się niepowodzeniem. Monash zwrócił się do Rawlinsona z prośbą o pozwolenie na opóźnienie głównego ataku, zaplanowanego na 29 września, ale odmówiono mu, ponieważ priorytetem była strategia marszałka Ferdinanda Focha, polegająca na utrzymywaniu Niemców pod nieustanną presją skoordynowanych ataków wzdłuż linii frontu. W wyniku zamieszania wywołanego nieudanym natarciem (gdy dowództwo korpusu nie miało pewności co do lokalizacji amerykańskich wojsk), bitwa 29 września na froncie amerykańskiej 27 Dywizji musiała zostać rozpoczęta bez zwyczajowego (i bardzo skutecznego) bliskiego wsparcia artyleryjskiego. Brytyjski dowódca artylerii argumentował, że próba zmiany harmonogramu ostrzału na tak późnym etapie spowoduje liczne problemy, a amerykański dowódca dywizji, gen, mjr John F. O’Ryan, również obawiał się możliwości przypadkowego bratobójczego ostrzału. Wszyscy dowódcy alianccy zgodzili się zatem kontynuować pierwotny plan ostrzału artyleryjskiego.