Jak podano w ówczesnej relacji z 9 listopada, przez kilka kolejnych dni odebrał „trzy nogi pręgowanego kota oraz jedną nogę królika; jelita przypominały kocie, a w nich znajdowały się trzy fragmenty kręgosłupa węgorza… Przypuszczano, że kocie łapy powstały pod wpływem jej wyobrażenia o kocie, którego lubiła i który sypiał nocą na jej łóżku”. Toft najwyraźniej ponownie zachorowała i w następnych dniach wydaliła dalsze fragmenty królika.

Gdy sprawa zyskała rozgłos, 4 listopada Henry Davenant, członek dworu króla Jerzego I, pojechał na miejsce, by osobiście sprawdzić doniesienia. Zbadał próbki zebrane przez Howarda, po czym wrócił do Londynu, najwyraźniej przekonany o autentyczności przypadku. Howard polecił przewieźć Toft do Guildford i zapowiedział, że odbierze kolejny poród na oczach każdego, kto wątpił w jej opowieść. Niektóre z listów, w których informował Davenanta o rozwoju sprawy, trafiły do Nathaniela St. André – Szwajcara, który od 1723 był chirurgiem dworu królewskiego. Jeden z tych listów St. André przytoczył później w broszurze (1727):