był oblać drewnianą obudowę wodą i posypać pyłem kamiennym, wokół szyny powinien rozstawić osłony z blachy, a po zakończeniu cięcia powinien jeszcze raz oblać wszystkie pobliskie elementy drewniane wodą. Niczego takiego jednak nie zrobił, a tylko zaczął ciąć szynę; sztygar zmianowy nie kontrolował spawacza – powinien był najpierw sprawdzić, czy właściwie przygotował on miejsce cięcia i dopiero wtedy zezwolić na cięcie, potem zaraz po zakończeniu cięcia powinien dokładnie sprawdzić czy nie doszło do zaprószenia ognia i ponownie dokładnie skontrolować miejsce pracy po 0,5–2 godzinach. Zamiast tego tylko pobieżnie obejrzał miejsce spawania tuż po jego zakończeniu; dyspozytor kopalni zignorował pożar: najpierw kilku górnikom, którzy zauważyli pożar kazał go ugasić własnymi środkami (wiadro z wodą), a na ich sugestię, że to może być niewystarczające powiedział im, że „mają nasikać na płonący kaszt, a wtedy na pewno zgaśnie”; gdy pożar się rozszerzał nie chciał uruchomić sygnalizacji alarmowej (górnicy, którzy zauważyli pożar, i sztygar zmianowy na własną rękę ostrzegali zagrożonych górników); nie chciał długo wezwać ratowników; miejscowy kierownik ratowników nieudolnie dowodził akcją ratowniczą i dopuścił do tego, żeby różne osoby (z dyrekcji, komitetów PZPR etc.) samowolnie wydawały rozkazy ratującym i zagrożonym górnikom