Idąc do boju śpiewali psalmy; powstanie od początku miało charakter „wojny świętej”. Kamizardzi nie bali się śmierci, wierząc, że to męczeństwo i czeka na nich „nagroda w niebie”. Ich ogólna liczba nigdy nie przekroczyła 2000; byli uzbrojeni w kosy, widły, szable i strzelby, działali w niewielkich rozproszonych grupach (20 do 50 osób), atakowali znienacka i równie szybko znikali. Każda z grup była niezależna, ale mogła się w razie potrzeby łączyć z innymi grupami pod wspólnym dowództwem. Kamizardzi doskonale znali teren, wykorzystywali niedostępne wąwozy i jaskinie na kryjówki i magazyny. Sprzyjało im ukształtowanie terenu masywu Sewennów, który do dziś pozostał dziki i niedostępny. Sprzyjała im także większość miejscowej ludności. Te okoliczności sprawiły, że doskonale uzbrojone i wyszkolone wojsko królewskie (liczące 25 000 żołnierzy) wielokrotnie ponosiło klęski i duże straty w walce z nielicznymi i źle uzbrojonymi kamizardami.