Po całodniowym boju federalni wycofali się za rzekę Rappahannock, ale odtąd Jeb Stuart pragnął odwetu i wzięcia do niewoli Pleasontona.

Po wejściu do Pensylwanii, kawaleria południowa pod jego dowództwem miała ochraniać prawe skrzydło idącego na czele armii II Korpusu generała Richarda S. Ewella i jednocześnie rozpoznawać ruchy Jankesów. Jednak rozkazy Lee dla niego były sformułowany bardzo ogólnie, czy wręcz enigmatycznie. Na ich podstawie Stuart z 3 brygadami rozpoczął (25 czerwca) kolejny rajd na tyły wroga. Ale tym razem Armia Potomaku była rozciągnięta na bardzo szerokim froncie, przez co konfederaci w ciągu 3 dni nie zdołali objechać jej wokół i dołączyć do swej armii, tylko trafili na przedmieścia Waszyngtonu. Jeb stracił kontakt z Lee i nie mógł przekazywać mu żadnych informacji o posunięciach przeciwnika. Utrudniło to koncentrację Armii Północnej Wirginii, która przez pewien czas maszerowała na „ślepo”, i miało wpływ na wynik bitwy pod Gettysburgiem.