Według Grzegorza Kszczotka z miesięcznika Tylko Rock Dummy to płyta „spójna, o wspaniałej, trochę niesamowitej atmosferze”. Zawarta na niej muzyka, pomimo że jest spokojna i melancholijna, to jednak z uwagi na obecny w niej rytm zachęca „choćby do podrygiwania. Utwory są podobne w nastroju, a głos Gibbons jest „melancholijny, spokojny, odarty z emocji (…), odarty z nadziei, niewiarygodnie smutny”. Za najładniejszy utwór albumu autor uznał „Sour Times”, a za najsmutniejszy – „Roads”.

Na wokal Gibbons zwrócił uwagę również Sal Cinquemani ze Slant Magazine: „Gibbons jest jednocześnie przygnębiona („It Could Be Sweet”), kokieteryjna („Glory Box”) i ponuro podnosząca na duchu („It's a Fire”). Podkład muzyczny to „filmowe kolaże noir Geoffa Barrowa” i „cicho wibrująca gitara Adriana Utleya”. Dummy to album, który „brzmi dziś tak samo przełomowo, jak osiem lat temu” – podsumował autor, dając wydawnictwu maksymalną notę.

Erich Renz z laut.de również dał wydawnictwu maksymalną notę twierdząc, iż „Portishead pokazali całą chwałę czarnej dziury. Czuli się tak przyciągani przez to, co nieznane i mroczne, że nie mogli nie nauczyć się, jak sobie z tym poradzić”.