Jude Rogers z dziennika The Guardian dała albumowi maksymalną notę. Był on – według niej – „początkowo bardziej płytą do podziwiania niż do pokochania”, płytą, której „muskularne syntezatory, przerwy perkusyjne i nagłe zakończenia utrzymują wysokie napięcie. Ale po kilku przesłuchaniach, majestat Third rozwija się. Pulsujące krautrockowe rytmy i niemieckie sample radiowe przywołują minimalizm bloku wschodniego w „Silence”, „Small” i „Carry On””. Maksymalną notę dał albumowi również Stephen Troussé z magazynu Uncut nazywając Third „najbardziej oszałamiającym, surowym i doskonałym albumem Portishead”. Podkreślił wkład Adriana Utleya, który „okazuje się być kluczowym graczem przez większą część płyty. Tam, gdzie kiedyś był wzorem dyskrecji i stylu człowieka sesyjnego, wybierając linie tak eleganckie jak Morricone, tutaj jego gra jest często inspirująca”.
Tym co, zdaniem Stephena Thomasa Erlewine’a z AllMusic wyróżnia Portishead, jest fakt, że „tworzą porywająco ludzką muzykę”. Przyczynił się do tego zarówno „nawiedzony głos Gibbons”, jak i „perfekcjonizm Barrowa i Utleya”, który „zaowocował albumem, na którym nic nie brzmi jak zakonserwowane lub przetworzone”.