Tymczasem atak nie następował. Hiszpanie gromadzili coraz więcej wojska i okrętów, poświęcając dla tego celu nawet planowaną inwazję na Anglię.

Admirał George Brydges Rodney, po zagarnięciu hiszpańskiego konwoju u przylądka Finisterre 8 stycznia 1780, i po rozgromieniu floty hiszpańskiej w bitwie koło Przylądka św. Wincentego, dotarł wiosną do Gibraltaru dostarczając posiłki w postaci 1052 ludzi i wielu ton zaopatrzenia. To bardzo podniosło garnizon na duchu.

Brytyjczycy odparli wszelkie próby wzięcia Skały szturmem, trwał natomiast nieustanny ostrzał. Pod koniec lata zapasy żywności obrońców stopniały i ponownie pojawił się szkorbut zmniejszając siły załogi. Brytyjczycy nie myśleli jednak o kapitulacji. Używając małych, szybkich żaglowców – łamaczy blokady – byli w stanie utrzymywać kontakty z siłami brytyjskimi na Minorce do roku 1781, kiedy to wyspa wpadła w ręce Hiszpanów.

W czasie drugiej zimy oblężeni musieli walczyć nie tylko z nieprzyjacielem, ale również z żywiołami, chorobami i głodem, dopóki nie zjawiła się – w kwietniu 1781 – inna brytyjska eskadra z żywnością i zaopatrzeniem.