Planowany pierwotnie na czerwiec 1942 roku oblot gotowego prototypu odbył się dopiero 8 kwietnia 1943 roku. Od razu na czoło wysunęła się podstawowa wada maszyny: duża masa konstrukcji (pierwszy prototyp posiadał jedynie atrapy wieżyczek strzeleckich), która z pełnym uzbrojeniem nie była sama o własnych siłach wystartować z pokładu lotniskowca. Co prawda w użyciu były już katapulty startowe, ale procedura startu preferowana przez marynarkę zakładała start z rozbiegu jako szybszy i mniej czasochłonny niż użycie katapulty. Prototyp samolotu wykazywał również problemy ze sterownością podłużną i poprzeczną. Próby odciążenia konstrukcji, zmiana śmigła czterołopatowego na trójłopatowe, usunięcie systemu odladzania, zmiana dwóch działek 20 mm zamontowanych w skrzydłach na cztery karabiny 12,7 mm nie przyniosły zadowalającego rezultatu. Latem 1943 roku stało się jasne, że samolot Douglassa nie będzie w stanie operować z pokładu lotniskowca. Sytuacja była o tyle skomplikowana, że już w kwietniu 1942 roku marynarka zakontraktowała budowę pierwszych 358 maszyn seryjnych (oznaczonych jak SB2D-1), który to kontrakt później powiększono do 623 egzemplarzy. Sytuację mogły jeszcze uratować lotniskowce typu Midway, z których pokładów Destroyer mógłby już wzbić się sam, tyle tylko, że lotniskowców... jeszcze nie było.