Ustalono, że pomimo ogłoszenia alarmu i otrzymania przez Brygadę Nachal ostrzeżenia o niebezpieczeństwie infiltracji, nie podjęto odpowiednich kroków i nie zastosowano procedur bezpieczeństwa w obozie, czego konsekwencją była wysoka liczba ofiar. Początkowo winą obarczono jedynie żołnierza Ronniego Almoga, który pełnił wartę na bramie wejściowej do obozu. Został on skazany na karę półtora roku więzienia (po odbyciu kary opuścił Izrael). Wywołało to protesty opinii publicznej, która oskarżyła dowództwo armii, że próbuje zrzucić odpowiedzialność za niepowodzenia na najniższy możliwy szczebel – wartownika. Zrodził się wówczas termin „syndrom wartownika” (hebr. Cismonet Ha-Szin-Gimel). Dopiero pod tak silnym naciskiem Szef Sztabu Generalnego Sił Obronnych Izraela Dan Szomron podjął dalsze kroki i zdjął ze stanowiska odpowiedzialnego oficera operacyjnego. Minister obrony Icchak Rabin przemawiając 30 listopada 1987 roku przed Knesetem, przekazał kondolencje rodzinom ofiar. Zapewnił mieszkańców Galilei, że armia czyni wszystko, aby zapobiec podobnym atakom w przyszłości.