„Góra”, który przejął dowodzenie nad ocalałymi żołnierzami.
Mimo olbrzymiej dysproporcji sił i perspektywy walki na dwóch frontach żołnierze AK postanowili pozostać w Puszczy Nalibockiej, licząc, że uda się odbić uprowadzonych kolegów i zapewnić ochronę miejscowej ludności polskiej. Początkowo polski oddziałek skutecznie wymykał się sowieckiemu pościgowi. Kawalerzystom udało się nawet wziąć jeńców oraz zdobyć broń. Wkrótce sytuacja szwadronu stała się jednak krytyczna. Żołnierze byli wyczerpani nieustanną ucieczką i niemal codziennymi utarczkami, zapasy amunicji uległy wyczerpaniu, a wielotysięczne sowieckie zgrupowanie konsekwentnie spychało Polaków na tereny kontrolowane przez Niemców. W tych okolicznościach „Góra” postanowił zwrócić się do dowództwa niemieckiej żandarmerii w Iwieńcu z propozycją zawarcia tymczasowego rozejmu. Na mocy ustnego porozumienia zawartego 9 grudnia 1943 obie strony zobowiązały się zachować wzajemną neutralność. Ponadto Niemcy zgodzili się oddać pod kontrolę żołnierzy AK niewielki obszar położony w odległości ok. 4 km od Iwieńca, ofiarowali Polakom kilka tysięcy sztuk amunicji oraz obiecali przekazać kolejne partie amunicji i broni w zamian za dostawy żywności. Zawarcie porozumienia z Niemcami wzbudziło liczne kontrowersje, niemniej umożliwiło odbudowę rozbitego przez Sowietów oddziału.