Sceny realizowane w mieszkaniach wykorzystywały obraz rzucany z projektorów, które imitowały krajobraz zza okien.
Odbiór Ostatnia rodzina spotkała się z pozytywnymi ocenami polskich krytyków. Jakub Popielecki z portalu Filmweb stwierdził, iż film Matuszyńskiego „pokazuje, że za każdym surrealistycznym krajobrazem i każdą gotycką maskaradą czai się zwykła codzienność – kto wie, czy nie bardziej przerażająca”. Zdaniem Tomasza Rachwalda z „Kultury Liberalnej”: „Makabryczne i niepokojące malarstwo Zdzisława Beksińskiego jest w Ostatniej rodzinie bohaterem trzecioplanowym, mówi się o nim jako o źródle utrzymania rodziny, jako o codziennym zajęciu ojca, elemencie dekoracyjnym ścian w mieszkaniu Tomka”. Tadeusz Sobolewski z „Gazety Wyborczej” akcentował terapeutyczną rolę malarstwa w przełamywaniu przez Zdzisława Beksińskiego lęku przed śmiercią: „Ojciec swój lęk przed nieistnieniem wyraża w produkowanych regularnie obrazach. Nie oglądamy jednak, jak to bywa w filmach o artystach, narodzin obrazu, nie widzimy pociągnięć pędzla”.