Mniej entuzjazmu wykazywał Rachwald, twierdząc, że Ogrodnik w przerysowaniu swej roli „niestety posuwa się […] za daleko”.
Nieprzychylne opinie o filmie wyraziły osoby znające rodzinę Beksińskich, zarówno z okresu życia w Sanoku, jak i w Warszawie. Biograf Tomasza Beksińskiego, Wiesław Weiss uznał dzieło za „film nieuczciwy i nikczemny”, stwierdzając z całą mocą, że „nigdy nie widział takiego Tomka, jakiego pokazali scenarzysta, reżyser i odtwórca jego roli”. Wyraził on sprzeciw wobec sposobu portretowania postaci przez Ogrodnika: „Tomek nie wyrzucał telewizorów przez okno, nie rozwalał szafek kuchennych, nie rozbijał butelek o ściany. […] Tomek nie był świrem i półgłówkiem, a taką postać wymyślili panowie Bolesto, Matuszyński oraz Ogrodnik i nazwali ją Tomasz Beksiński”. Z opinią Weissa zgodziła się filmoznawczyni Agnieszka Tambor, twierdząc, iż filmowa postać Tomasza Beksińskiego to „interpretacja daleko posunięta i być może rzeczywiście nie do końca prawomocna”. Z kolei przyjaciółka Tomasza Beksińskiego, Aneta Awtoniuk, stwierdziła, że jej zdaniem „nie jest to film o rodzinie Beksińskich”;