Zygmunt Szczęsny Feliński (herbu Farensbach; ur. 1 listopada 1822 w Wojutynie, zm. 17 września 1895 w Krakowie) – polski biskup rzymskokatolicki, profesor Akademii Duchownej w Petersburgu, arcybiskup metropolita warszawski w latach 1862–1883, stały członek Rady Stanu Królestwa Polskiego od lutego 1862Zygmunt Szczęsny Feliński, Pamiętniki, Warszawa 1986, s. 526., święty Kościoła katolickiego.

Życiorys Pochodzenie i młodość Był siódmym z jedenaściorga dzieci Gerarda i Ewy z Wendorffów Felińskich. Ojciec, przez szereg lat wybierany na deputata sądu w Żytomierzu, zmarł na gruźlicę 10 stycznia 1833, zostawiając żonę i sześcioro dzieci (pozostała piątka zmarła przed śmiercią ojca). Duży wpływ wychowawczy na Zygmunta miała matka, która wprowadziła go na drogi życia wewnętrznego, ukazując zarówno radą, jak też własnym przykładem kierunek myślenia i postępowania.

Feliński pisał: „z miłością macierzyńską śledziła wszystkie odcienie mego charakteru, i w każdej myśli przelotnej, w każdym słowie, w każdym uczynku wnet odkryje dobrą lub złą stronę, a znając moje skłonności, wnet daje rady, które bez namysłu można przyjmować, bo pochodzą z życzliwości prawdziwej, z serca”. W obowiązkach domowych Ewa Felińska znajdowała wielką pomoc ze strony swej matki, która własnym przykładem w dużej mierze przyczyniła się do pogłębienia życia religijnego wnuków. Tak po latach pisał o niej sam Feliński: „Przykłady jej wszakże silniej jeszcze przemawiały niż słowa, tak, że dla wszystkich otaczających była ona prawdziwym wzorem łagodności, pokory, zdania się na Opatrzność i szczerego współczucia dla każdej niedoli”.

W domu rodzinnym Zygmunt nauczył się również pobożności maryjnej. Po latach pisał do swojego brata, ks. Juliana: „Będąc jeszcze w trzeciej klasie w Klewaniu, wśród największego zepsucia jakie panowało między uczniami, złożyłem warunkowy ślub czystości przed obrazem Zwiastowania Matki Boskiej w tamtejszym kościele”.

Pobyt w Wojutynie i Zboryszowie W okresie pobytu w Wojutynie i Zboryszowie rodzina Felińskich wiodła bardzo skromne życie, nie wynosząc się ponad stan i zachowując serdeczne stosunki z poddanymi. W pięć lat po śmierci ojca matka, za udział w spisku Szymona Konarskiego, została zesłana na Syberię z przymusem osiedlenia się w Bieriozowie nad północnym biegiem rzeki Ob. W chwili aresztowania matki Feliński miał 16 lat. Pozostał z dwoma braćmi i trzema siostrami bez dachu nad głową i jakichkolwiek podstaw materialnej egzystencji, gdyż urządzenie ich domu w Krzemieńcu oraz majątki w Wojutynie i Zboryszowie obłożone zostały sekwestrem. Osieroconymi dziećmi zajęli się przyjaciele, gdyż te nie miały żadnych żyjących krewnych.

Okres studiów Felińskim zaopiekował się Zenon Belina-Brzozowski, bogaty obywatel z Podola. Z jego pomocą finansową Zygmunt zdołał ukończyć studia matematyczne w Moskwie, a następnie humanistyczne w Paryżu – na Sorbonie i w Collège de France. Korespondencja, jaką prowadził Feliński z matką i rodzeństwem w czasie swoich studiów, była czynnikiem jednoczącym rozproszoną po świecie rodzinę.

W okresie studiów w Paryżu Feliński utrzymywał bardzo serdeczne i przyjacielskie kontakty z Juliuszem Słowackim. Był jedynym Polakiem obecnym przy śmierci wieszcza. Jego wujowi, Teofilowi Januszewskiemu, przesłał opis ostatnich dni życia i śmierci poety, kończąc swój list słowami: „Sił mi nie staje pisać dalej o stracie, którą tak mocno uczułem. Był on dla mnie więcej niż przyjacielem”. W czasie pobytu we Francji Feliński, dzięki listom polecającym, nawiązał także kontakty z innymi znanymi Polakami, m.in. z Józefem Bohdanem Zaleskim, pułkownikiem Władysławem Zamoyskim, późniejszym generałem, oraz z księciem Adamem Jerzym Czartoryskim.

Na wieść o wybuchu powstania poznańskiego wraz z przyjaciółmi pojechał do Poznania, aby wziąć w nim udział. Gdy dotarł na miejsce, powstanie dogorywało, jednak Feliński zdążył jeszcze wziąć udział w bitwie pod Rogalinem, gdzie został ranny. thumb|Tablica pamiątkowa w Żytomierzu, gdzie Zygmunt Feliński uczęszczał do seminarium duchownego

Wstąpienie do seminarium duchownego i przyjęcie święceń kapłańskich Po upadku powstania doszedł do wniosku, że najbardziej twórczą służbą narodowi jest praca nad jego odrodzeniem wewnętrznym, a nad tym najskuteczniej pracować może kapłan. Podjął przeto decyzję o wstąpieniu do seminarium duchownego. Z czasem te doczesne, jak sam pisze, motywy jego decyzji uległy stopniowemu oczyszczeniu: „Ofiarując się na ministra Kościołowi, sądziłem, iż łaskę mu robię, opuszczając świat z ułudnymi jego nadziejami; a i to w gruncie było fałszem, żem się poświęcał dla Kościoła, kiedy chęć usunięcia się od świata z powodu doznanych zawodów z jednej strony, z drugiej zaś przekonanie, iż na tej drodze najskuteczniej będę mógł służyć krajowi, były prawdziwym postanowienia mego powodem. Na moje szczęście postępowałem w dobrej wierze, nie domyślając się wcale, na jak fałszywej byłem drodze, a ta nieświadomość skłoniła zapewne Łaskawego Pana, że służby mej nie odrzucił i pozwolił, iż łuski światowej zarozumiałości powoli z oczu mych opadły i prawdziwą światłość ujrzeć mi pozwoliły”.

Studia teologiczne rozpoczął jesienią 1851 w seminarium duchownym w Żytomierzu. Po dwóch miesiącach został przeniesiony na drugi kurs, a z końcem 1852 wysłano go do Akademii Duchownej w Petersburgu. Ówczesny rektor tej akademii, abp Ignacy Hołowiński, nosił się z zamiarem założenia zgromadzenia zakonnego księży. W Felińskim dostrzegł kandydata do tego zgromadzenia i postanowił o rok wcześniej udzielić mu święceń kapłańskich. Dokonał tego 8 września 1855 na ostatniej odprawianej przez siebie mszy św. Wkrótce po śmierci abpa Hołowińskiego założone przez niego zgromadzenie upadło, lecz Feliński czuł się związany do śmierci złożonymi w nim ślubami. Zaraz po święceniach kapłańskich pracował jako wikariusz w parafii św. Katarzyny w Petersburgu, ucząc w szkole przyklasztornej oo. dominikanów. Dwa lata później został mianowany na stanowisko profesora i ojca duchownego Akademii Duchownej w Petersburgu.

Wstępując na drogę życia kapłańskiego, obrał sobie jako drogowskaz wolę bożą. Na krótko przed święceniami kapłańskimi pisał do swojej matki: „Nie proszę przeto Pana Boga, aby to lub owo zrządził, ale żeby wszystko to, co zrządzić raczy, miało dla mnie taki urok i powab dlatego tylko, że to jest Wola Jego, żebym pokusy nawet nie miał, co innego pragnąć”.

Działalność charytatywna Jako spowiednik przy kościele św. Katarzyny, za sprawą swojego przyjaciela ks. Konstantego Łubieńskiego, zetknął się Feliński z działalnością charytatywną. Łubieński, z powodu częstych wyjazdów służbowych, powierzył Felińskiemu swoich penitentów, głównie panie ze sfer arystokratycznych, trudniące się działalnością dobroczynną. Wkrótce również na prośbę ks. Łubieńskiego Feliński podjął się tymczasowej opieki nad założonym przez niego zakładem Rodziny Maryi. Zetknąwszy się z wielką nędzą, nie pozostał obojętny na ludzką niedolę – przyjmował kolejne osierocone dzieci do zakładu, choć w zamierzeniu założyciela miały być one tylko tzw. przykrywką do powstającego w konspiracji zgromadzenia klauzurowego. Gdy po długiej nieobecności wrócił do Petersburga Łubieński, zastał Rodzinę Maryi, dzięki działaniom Felińskiego, prosperującą bardzo dobrze. Łubieński zgodził się zostawić przytułek pod jego opieką, a dla części sióstr, pragnących poświęcić się życiu kontemplacyjnemu, założyć zgromadzenie klauzurowe, które jednak wkrótce rozpadło się (a to za sprawą faktu, że Łubieński, opuszczając Petersburg w marcu 1859, nie postarał się o zabezpieczenie zgromadzeniu środków do przetrwania).

Feliński dzielił swój czas między alumnów akademii i sieroty w schronisku dla ubogich. Patrząc realnie na przyszłość nowo powstałego zgromadzenia, postarał się tak ułożyć jego regułę, aby siostry potrafiły w przyszłości utrzymać i siebie, i prowadzony zakład. Wraz z rozwojem zakładu trzeba było zająć się regulacją prawną sierocińca, kierownictwem duchowym i formacją nowych kandydatek do zgromadzenia, zatroszczyć się o lokal dla wciąż rozszerzającej się działalności. Dzięki wstawiennictwu baronowej Meyendorff otrzymał dla zakładu prawo istnienia z woli samego cara.

Dzięki działalności charytatywnej stał się znanym nie tylko wśród duchowieństwa petersburskiego, ale również wśród ówczesnej arystokracji i sfery urzędniczej. Pogłębiło się to tym bardziej dzięki uzyskanemu zatwierdzeniu przez cara przytułku.

Prekonizacja i działalność arcybiskupia thumb|left|Portret arcybiskupa Zygmunta Szczęsnego Felińskiego

Przyjaciel Felińskiego ks. Łubieński, mający pewne kontakty w wyższych sferach carskiej Rosji, podsunął margrabiemu Aleksandrowi Wielopolskiemu kandydaturę Felińskiego na wakujące arcybiskupstwo warszawskie. Przyjęcie tej kandydatury nie napotkało żadnych trudności ze strony carskich ministrów. Władze rządowe w Petersburgu chciały bowiem obsadzić stolicę warszawską kandydatem spoza kleru Królestwa Polskiego oraz bez przeszłości politycznej, który doprowadziłby do uspokojenia kraju. Do Felińskiego car nie mógł mieć żadnych zastrzeżeń – jego uczestnictwo w powstaniu wielkopolskim było w Rosji nieznane, a jego obecne zajęcia charytatywne i w Akademii Duchownej dalekie były od mieszania się do polityki.

Natomiast Stolica Apostolska pragnęła przyjąć jego kandydaturę, gdyż Feliński jako kapłan cieszył się dobrą opinią. Wobec papieża poparli go księża zmartwychwstańcy w Rzymie, którzy w czasach Piusa IX byli nieoficjalnym przedstawicielstwem Polski przy Stolicy Apostolskiej. Przyspieszono też czynności związane z nominacją, aby zapobiec ewentualnemu wycofaniu kandydatury przez rząd rosyjski. Bullą z 6 stycznia 1862 Feliński został prekonizowany arcybiskupem metropolitą warszawskim.

Przed konsekracją, 25 stycznia 1862, został wezwany na audiencję do cara Aleksandra II. Arcybiskup nominat z szacunkiem, ale zarazem odważnie i szczerze, wypowiedział swoje przekonania przed cesarzem. Nie pozwolił, aby ten narzucił mu skład konsystorza. Zapowiedział również otwarcie kościołów w Warszawie, zamkniętych na znak protestu przeciw profanacji miejsc świętych po rozlewie krwi w czasie manifestacji w świątyniach, jednak po uprzedniej rekoncyliacji dwóch sprofanowanych.

31 stycznia 1862 udał się w drogę do Warszawy. Z powodu obfitych śniegów zmuszony był podróżować okrężną drogą przez: Bydgoszcz, Poznań, Wrocław, Sosnowiec i Częstochowę. Dzięki temu mógł na Jasnej Górze zawierzyć Matce Bożej swoje pasterzowanie i prosić o łaski dla siebie i archidiecezji. Niepochlebne artykuły poprzedzające jego przyjazd nastroiły warszawiaków bardzo nieufnie do nowego arcybiskupa. Najrozmaitsze przestrogi i rady, przepowiednie i niekiedy niewybredne nawet szantaże, które pojawiły się w polskiej i zagranicznej prasie pod adresem Felińskiego, miały nakłonić go do pójścia w ślady poprzedników, którzy byli ulegli wobec stronnictw konspiracyjnych.

Sądzono, że Feliński jest arcybiskupem z wyboru rządu, a nie z wyboru duchowieństwa, że będzie sługą Moskwy, nieprzyjacielem Kościoła i wiary katolickiej. Tymczasem już na pierwszym spotkaniu z duchowieństwem, 11 lutego 1862, nowy arcybiskup przedstawił swój program: „Nauka moja nie jest moja, ale tego, który mnie posłał, to jest katolickiego Kościoła, stróża i ministra ustanowionej przez Chrystusa religii. Głównym przeto zadaniem moim będzie urządzić wszystkie sprawy duchowne wedle ducha Kościoła, tj. zgodnie z prawem kanonicznym i rozporządzeniami Stolicy Apostolskiej”.

thumb|Zdjęcie i autograf arcybiskupa Felińskiego (pomiędzy 1860 a 1895)