Reduta Wawelska – ośrodek polskiego oporu, który funkcjonował podczas powstania warszawskiego, od 1 do 11 sierpnia 1944 roku, w zespole domów mieszkalnych położonym między ulicami Wawelską, Pługa, Mianowskiego i Uniwersytecką na Ochocie. Był jednym z dwóch powstańczych bastionów w tej dzielnicy, broniącym się najdłużej.

1 sierpnia 1944 roku, w godzinie „W”, oddziały II rejonu obwodu IV „Ochota” Armii Krajowej zaatakowały obsadzone przez Niemców budynki w rejonie ul. Wawelskiej, jednak zostały odparte przez liczniejsze i lepiej uzbrojone załogi nieprzyjaciela. Po nieudanym natarciu część zgrupowania dowodzonego przez ppor. Jerzego Gołembiewskiego ps. „Stach” schroniła się w zespole domów Wawelska – Mianowskiego. Wkrótce zaczęli do nich dołączać żołnierze z innych rozbitych oddziałów. Przy dużym wsparciu ludności cywilnej zorganizowano silny ośrodek oporu, nazwany Redutą Wawelską. Przez następnych 10 dni żołnierze AK skutecznie odpierali natarcia Niemców i ich ukraińskich kolaborantów, a od 5 sierpnia również Rosjan z Brygady Szturmowej SS RONA. Po południu 11 sierpnia, wobec braku nadziei na pomoc z zewnątrz oraz fizycznego i psychicznego wyczerpania żołnierzy, obrońcy Reduty Wawelskiej ewakuowali się kanałami. Po ich odejściu ronowcy zajęli niebronione domy, dopuszczając się licznych zbrodni na jeńcach i ludności cywilnej.

Geneza thumb|Dom Spółdzielni Inżynierów byłego Ministerstwa Kolei Żelaznych przy ul. Wawelskiej 62 thumb|Ulica Pługa W II połowie lat 20. XX wieku na terenie Kolonii Lubeckiego, u zbiegu ulicy ul. Wawelskiej 60 oraz ulic Mianowskiego 13 i Uniwersyteckiej 1, wzniesiono Dom Spółdzielni Pracowników Ministerstwa Kolei Żelaznych. Mniej więcej w tym samym czasie u zbiegu ul. Wawelskiej 62 oraz ulic Mianowskiego 15 i Pługa powstał Dom Spółdzielni Inżynierów byłego Ministerstwa Kolei Żelaznych. W ten sposób na obszarze ograniczonym ulicami Wawelską, Pługa, Mianowskiego i Uniwersytecką powstał zwarty zespół cztero- i pięciokondygnacyjnych domów mieszkalnych.

1 sierpnia 1944 roku Armia Krajowa rozpoczęła w Warszawie zbrojne powstanie przeciwko niemieckim okupantom. Zadaniem II rejonu obwodu IV „Ochota” AK było opanowanie obsadzonych przez Niemców obiektów w rejonie ul. Wawelskiej. W momencie wybuchu powstania rejonem dowodził kpt. Stanisław Wanat ps. „Jastrzębiec”. Siły rejonu były podzielone na trzy zgrupowania: Zgrupowanie ppor. „Stacha” – trzy plutony, dowódca ppor. Jerzy Gołembiewski ps. „Stach”. Zgrupowanie OW PPS – dwa plutony, dowódca ppor. Jan Kołtuniak ps. „Kielecki”. Zgrupowanie ppor. „Brzozy” – jeden pluton, dowódca ppor. NN „Brzoza” (prawdopodobnie zostało rozwiązane przed wybuchem powstania).

W pomieszczeniach prywatnej szkoły powszechnej sióstr Goldman, znajdującej się na parterze domu przy ul. Mianowskiego 15, uruchomiono punkt sanitarny; na jego czele stanęła dr Jadwiga Lange. W rejonie zmobilizowano ponadto dziewięć pięcioosobowych kobiecych plutonów sanitarnych, których pracę koordynowała Julia Zielińska ps. „Julia”. thumb|Gmach Akademii Nauk Politycznych przy ul. Wawelskiej 56 thumb|Gmach Dyrekcji Naczelnej Lasów Państwowych przy ul. Wawelskiej 54 Głównym zadaniem II rejonu było zdobycie trzech sąsiadujących ze sobą obiektów: gmachu Akademii Nauk Politycznych (ANP) przy ul. Wawelskiej 56, gmachu Dyrekcji Naczelnej Lasów Państwowych przy ul. Wawelskiej 54 oraz budynku biblioteki przy ul. Mikołaja Reja 9. Dysproporcja sił była rażąca. Gmach ANP, budynek przy ul. Mikołaja Reja 9 oraz jedno ze skrzydeł gmachu Dyrekcji Lasów obsadzały niemiecka kompania SS i kompania ukraińskich kolaborantów, liczące łącznie około 300 żołnierzy. W pozostałej części gmachu Dyrekcji Lasów przebywało natomiast około 30 członków Forstschutzpolizei (pol. Korpus Ochrony Lasów) oraz kilkudziesięciu uzbrojonych niemieckich urzędników. Dostępu do tych obiektów broniły m.in. bunkry z bronią maszynową i zasieki. Tymczasem zgrupowanie ppor. „Stacha” liczyło etatowo około 120 żołnierzy, uzbrojonych w jeden ręczny karabin maszynowy (rkm), dwa karabiny, cztery pistolety maszynowe, dziewięć pistoletów oraz granaty ręczne. Jeszcze słabsze było zgrupowanie OW PPS, które w chwili wybuchu walk liczyło 92 żołnierzy, dysponujących zaledwie jednym ręcznym karabinem maszynowym, 18 pistoletami oraz granatami.

W tych okolicznościach polskie natarcie rozpoczęte o godzinie 17:00 zakończyło się całkowitym niepowodzeniem: Z domu przy ul. Wawelskiej 60 wyruszył do ataku pluton 435 ze zgrupowania ppor. „Stacha”, dowodzony przez ppor. Jerzego Modrę ps. „Rarańcza”. Obrońcy nie dali się zaskoczyć i skierowali na nacierających silny ogień. Pluton „Rarańczy” zaległ na poletkach ziemniaczanych znajdujących się obok domów przy ul. Wawelskiej. Próba związania obrońców walką ogniową nie powiodła się. Jedyny pistolet maszynowy będący na wyposażeniu plutonu szybko się zaciął. Ręczny karabin maszynowy mógł natomiast prowadzić jedynie ogień pojedynczy, a obsługujący go kpr. Stefan Kowalczyk ps. „Ponton” został wkrótce śmiertelnie ranny. Po utracie erkaemisty natarcie ostatecznie się załamało. Plutony 437, dowodzony przez st. sierż. Mariana Godlewskiego ps. „Pińsk”, oraz 439, dowodzony przez st. sierż. Stanisława Cudnego ps. „Grom”, ruszyły do natarcia odpowiednio z domów przy ul. Raszyńskiej 58 i 56. Z tego pierwszego domu nacierał również pluton 434 sierż. NN „Gryfa”, który prawdopodobnie po rozwiązaniu zgrupowania „Brzozy” został przydzielony do zgrupowania „Stacha”. Wszystkie trzy pododdziały zostały przygniecione ogniem niemieckim jeszcze w bramach domów, z których wyruszyły do ataku. Z willi przy ul. Dantyszka do natarcia ruszyły plutony 431 i 432 ze zgrupowania OW PPS, dowodzone odpowiednio przez sierż. Walentego Mendrzyckiego ps. „Mechanik” i pchor. Zygmunta Juszczyka ps. „Goliat”. Spośród 40 najlepiej uzbrojonych żołnierzy, których wysłano w pierwszym rzucie natarcia, 26 zdołało przedrzeć się przez ogródki położone między ulicami Dantyszka i Mikołaja Reja oraz dotrzeć do szczelin przeciwlotniczych znajdujących się na tyłach gmachu Dyrekcji Lasów. Ze względu na silny ostrzał nieprzyjaciela oraz wadliwe działanie granatów produkcji konspiracyjnej kontynuowanie natarcia okazało się niemożliwe. Dopiero po zmroku 18 ocalałych żołnierzy, w tym ośmiu rannych, zdołało się wycofać. W walce poległ m.in. pchor. „Goliat”, natomiast zastępca dowódcy zgrupowania OW PPS, ppor. Henryk Zinówko ps. „Borkowski”, został śmiertelnie ranny.

Natarcie pozostałych rejonów obwodu „Ochota” również zakończyło się porażką. Po odparciu polskich ataków Niemcy zachowywali się początkowo biernie. Tymczasem ppłk Mieczysław Sokołowski ps. „Grzymała”, pozbawiony łączności zarówno z dowództwem okręgu, jak i sąsiednimi obwodami, postanowił skoncentrować siły obwodu „Ochota” w czworoboku ulic Grójecka – Niemcewicza – Asnyka – Filtrowa, a następnie podjąć tam uporczywą obronę. Rozkaz koncentracji dotarł niemal wyłącznie do żołnierzy I rejonu, z rejonu II i III dołączyły tylko małe grupki powstańców. Tymczasem pod wpływem argumentacji swoich oficerów oraz próśb ludności cywilnej ppłk „Grzymała” zmienił zdanie i jeszcze w nocy z 1 na 2 sierpnia zarządził odwrót do Lasów Sękocińskich. Przed świtem z rejonu ul. Niemcewicza wymaszerowało od 550 do 700 powstańców, w większości nieuzbrojonych. Odwrót przeprowadzono tak szybko, że niektóre poddziały, do których nie dotarła wiadomość o rozkazie „Grzymały”, pozostały na Ochocie.

Powstanie ośrodka oporu przy ul. Wawelskiej thumb|upright|Jerzy Gołembiewski ps. „Stach” thumb|upright|Jerzy Modro ps. „Rarańcza” thumb|upright|Władysław Sieroszewski ps. „Sabała” ” thumb|upright|Witold Jastrzębski ps. „Daberko” thumb|upright|Ks. prof. Jan Salamucha, kapelan obwodu „Ochota” AK Około 17:30 kpt. „Jastrzębiec” opuścił wraz z kilkunastoma żołnierzami swoje stanowisko dowodzenia przy ul. Mianowskiego 5, zrywając tym samym kontakt z podległymi sobie zgrupowaniami. Pod nieobecność p.o. dowódcy rejonu zgrupowanie OW PPS uległo rozproszeniu. Częściowemu rozproszeniu uległy również plutony „Gryfa” i „Groma” ze zgrupowania „Stacha”. Zwartość zachowały natomiast plutony „Rarańczy” i „Pińska” z tego samego zgrupowania, które po załamaniu się natarcia wycofały się do zespołu domów między ulicami Wawelską, Pługa, Mianowskiego i Uniwersytecką. Przebywający tam ppor. „Stach” wspólnie z ppor. „Rarańczą” uporządkował pododdziały. Sytuację Polaków znacząco komplikował brak łączności z dowództwem rejonu i obwodu. Podczas obserwacji terenu z dachu jednego z domów od niemieckiego ognia prowadzonego z Domu Akademickiego przy pl. Narutowicza został śmiertelnie ranny st. strz. Zdzisław Zaremba ps. „Zrąb”. Odnotowano także pierwszą ofiarę wśród ludności cywilnej (była nią 19-letnia Halina Bianchetti). Wysłane po zmroku patrole nie zdołały nawiązać kontaktu z innymi jednostkami obwodu. W tej sytuacji „Stach” i „Rarańcza” postanowili pozostać w tym miejscu na noc. Zabarykadowano wszystkie bramy – poza bramą domu przy ul. Mianowskiego 15 – oraz okna parterowe.

Tymczasem do zgrupowania „Stacha” zaczęły dołączać niedobitki innych oddziałów AK. Między innymi około godziny 19:00 1 sierpnia kapelan obwodu „Ochota” ks. prof. Jan Salamucha przyprowadził przypadkowo napotkaną grupę żołnierzy z pułku AK „Baszta”, których wybuch powstania zastał na Ochocie. Tego wieczora dotarła tam również grupa żołnierzy z rozproszonego plutonu „Groma”. W rezultacie 2 sierpnia liczba obrońców wzrosła do około 130 żołnierzy oraz 40 sanitariuszek i łączniczek. Według świadków łączna liczba żołnierzy i cywilów, którzy przebywali na terenie zespołu budynków, wynosiła około 600 osób. Wśród cywilów przeważały osoby dorosłe, gdyż w związku z okresem letnim wiele rodzin wysłało dzieci poza Warszawę.

Zespół domów Wawelska–Mianowskiego zamieszkiwała dobrze zintegrowana społeczność, złożona w większości z przedstawicieli inteligencji, w tym przedwojennych urzędników i oficerów rezerwy. „Stach” i „Rarańcza” – młodsi od nich wiekiem i rangą – byli gotowi zdać dowództwo, jednak żaden ze starszych oficerów nie zgodził się objąć jednoosobowego dowodzenia. Ostatecznie na czele obrony stanął nieformalny „triumwirat”, do którego obok „Stacha” i „Rarańczy” dołączył kpt. Władysław Sieroszewski ps. „Sabała” – przewodniczący Wojskowego Sądu Specjalnego Obszaru Warszawskiego AK, którego wybuch powstania zastał przypadkowo w jednym z domów. „Triumwirat” wspierało kilku szanowanych mieszkańców, wśród nich mjr w st. spocz. Erazm Maciejewski, inż. Zygmunt Zawadzki (administrator budynków), inż. Kazimierz Majewski (komendant obrony przeciwlotniczej), sędzia Stefan Mateja (dyrektor departamentu pracy i opieki społecznej Delegatury Rządu na Kraj), adwokat Ignacy Grabski, inżynierowie Adam Kmita i Wojsław Zaborski oraz Jan Łempicki. W skład tej nieformalnej „rady wojennej” wchodzili ponadto ks. prof. Jan Salamucha oraz pchor. Stanisław Gepner ps. „Janusz” z pułku „Baszta”. Do powstałego w ten sposób ośrodka oporu przylgnęła wkrótce nazwa Reduta Wawelska.

Nie jest całkowicie jasne, jak ukształtowała się struktura organizacyjna powstańczego zgrupowania. Z relacji ppor. „Rarańczy” wynika, że sformowano dwa plutony, na których czele stanęli pchor. Stanisław Gepner ps. „Janusz” i st. sierż. Marian Godlewski ps. „Pińsk”. Kpt. „Sabała” twierdził natomiast, że plutonów było cztery, a dowodzili nimi pchor. „Janusz”, st. sierż. „Pińsk”, pchor. Seweryn Godlewski ps. „Ryszard” (z pułku „Baszta”), oraz sierż. NN „Róża”. W praktyce w strukturze organizacyjnej reduty ważniejszą rolę odgrywał jednak, być może częściowo nieformalny, podział na odcinki obrony. Każdy z nich obejmował mniej więcej trzy klatki schodowe. Ich liczba co do zasady odpowiadała liczbie ulic otaczających kompleks domów, aczkolwiek od strony ul. Wawelskiej – najbardziej narażonej na ataki – zorganizowano dwa odcinki. Obsada i lokalizacja odcinków przedstawiały się następująco: odcinek ul. Uniwersyteckiej, dowódca: pchor. „Ryszard”; odcinek ul. Mianowskiego, dowódca: pchor. Witold Jastrzębski ps. „Daberko”;