Dźwięki muzyki (ang. The Sound of Music) – amerykański film muzyczny w reżyserii Roberta Wise’a. Obraz nagrodzony Oscarem dla najlepszego filmu roku oraz Złotym Globem dla Najlepszego filmu komediowego lub musicalu. Filmowa adaptacja broadwayowskiego musicalu Dźwięki muzyki autorstwa Richarda Rodgersa i Oscara Hammersteina II oraz autobiografii arystokratki Marii von Trapp.
Produkcja Zdjęcia do filmu kręcono od marca do września 1964 roku w austriackich plenerach Salzburga i okolic (m.in. opactwo Mondsee w Górnej Austrii), a także w Bawarii (np. scena początkowa na górze koło miejscowości Marktschellenberg; scena finałowa na górze Obersalzberg). Część scen powstała również w studiu wytwórni 20th Century Fox w Los Angeles.
Fabuła Salzburg w Austrii, rok 1938, ostatnie szczęśliwe dni lat trzydziestych. Maria jest młodą i bardzo sympatyczną dziewczyną, która od dziecka chciała zostać zakonnicą. Już jako mała dziewczynka zakradała się do klasztoru i zaglądała do ogrodu matki przełożonej. Z tego też powodu, gdy tylko dorosła, wstąpiła do klasztoru jako nowicjuszka. Szybko jednak okazało się, że jej buntowniczy charakter nie jest w stanie wytrzymać twardych warunków życia w klasztorze. Maria po kolei łamie wszystkie zakazy: wybiega w góry i śpiewa, spóźnia się na każde spotkanie (poza posiłkami), nosi loki i często się śmieje, a do tego jest gadatliwa. Właśnie wybiega w góry by pośpiewać i spóźnia się na modlitwę (piosenka „Sound of Music”). Siostra Berta, znana z surowości, wyraża przed matką przełożoną opinię, że Marię należy wydalić z zakonu. Siostra Margaretta uważa jednak, że należy dać jej jeszcze szansę, albowiem “wełna czarnej owcy jest równie ciepła”. Inne zakonnice, zapytane o zdanie, oznajmiają, że bardzo lubią Marię, ale wszystkie są zgodne co do tego, że nie nadaje się ona do zakonu (piosenka „Maria”). Matka przełożona wzywa więc Marię do siebie i próbuje się od niej dowiedzieć, jaka droga będzie dla niej najlepsza. Dziewczyna właściwie sama nie jest tego pewna – chce być w zakonie, ale jednocześnie pragnie przygód. Matka przełożona zleca jej więc ważne zadanie, mające wskazać dziewczynie jej ścieżkę życia: Maria zostanie guwernantką siedmiorga dzieci owdowiałego kapitana Georga von Trappa, oficera marynarki w stanie spoczynku, mającego ostatnio problemy z utrzymaniem u siebie nauczycielki.
Maria z początku jest przerażona perspektywą opiekowania się siedmiorgiem dzieci, ale szybko odzyskuje pogodę ducha i z radością pędzi na swoje stanowisko, rozmyślając przy tym, jak wspaniałe będzie jej życie („I have confidence”). W domu najpierw bierze lokaja za kapitana, później przed samym kapitanem jest bardzo zmieszana, gdyż “nie wygląda on na wilka morskiego”, a do tego sukienka, którą Maria nosi, zdaniem jej nowego pracodawcy jest brzydka i nie nadaje się do pracy. Kapitan, wytłumaczywszy Marii, jakie jest zadanie (czyli wychowanie dzieci w dyscyplinie wojskowej) wzywa swoje potomstwo gwizdkiem, a następnie każe dziewczynie nauczyć się, jaki sygnał wzywa które dziecko, a także żąda, by ona sama reagowała na takie wezwanie, Maria jednak oburzona oznajmia, że nie jest zwierzęciem i nie będzie biegać na gwizdek. Później następuje poznanie głównej bohaterki z dziećmi kapitana, noszącymi jakże wdzięczne imiona: Liesl (16 lat), Friedrich (14 lat), Louisa (13 lat), Kurt (11 lat), Brigitta (10 lat), Marta (7 lat) i Gretl (5 lat). Dzieci przedstawiają się swojej opiekunce w wyjątkowo wesoły sposób, dają jej także fałszywe rady, jak być guwernantką. Podstępnie też podkładają jej żabę do kieszeni, co Marii niezbyt się spodobało, zwłaszcza że (jak się później dowiedziała) innej swojej opiekunce dzieci podrzuciły kiedyś węża. Przy obiedzie Maria siada na szyszce, którą podłożył Kurt. Następnie dziewczynki płaczą, kiedy Maria wygłosiła krótką mowę o ich szlachetności. Przy stole kapitan dostaje telegram z Wiednia (Liesl, gdy dowiaduje się, kto go przywiózł, szybko opuszcza jadalnię). Ojciec wyjaśnia dzieciom, że wyjeżdża jutro do Wiednia, w odwiedziny do baronowej Elsy von Schraeder, którą ma zamiar tu przywieźć, a wraz z nią uwielbianego przez dzieci swego przyjaciela i kuzyna, Maxa Detweilera. Liesl spotyka się w ogrodzie z Rolfem, młodym siedemnastolatkiem rozwożącym telegramy, w którym od dawna jest zakochana. Chłopak wyraża swoją obawę o Liesl, gdyż jest ona jeszcze bardzo młoda i niewiele wie o życiu, więc postanawia, że on ją wprowadzi w świat („Sixteen, going on seventeen”).
Wieczorem Maria dostaje obiecane przez kapitana materiały na nowe suknie. Dziewczyna chce również prosić pracodawcę o pozwolenie uszycia dzieciom “ubranek do zabawy”. Służąca wyznaje jej, że pan von Trapp kieruje tym domem, jakby dowodził okrętem, a poza tym myśli od dawna o poślubieniu baronowej. Maria jest tym zachwycona: przecież dzieci będą miały nową matkę. W modlitwie więc prosi Boga o możliwość przygotowania dzieci do tego wydarzenia. Modlitwę przerywa jej Liesl, która wróciła ze schadzki przez okno w jej pokoju. Maria po krótkiej rozmowie szybko domyśla się przyczyny tajemniczego zniknięcia nastolatki, ale postanawia zachować ten fakt dla siebie. Każe też, by Liesl się przebrała i przyszła z nią pogadać. Dziewczynie bardzo się podoba nowa guwernantka. Po chwili do pokoju Marii wpada Gretl przerażona burzą, a później cała reszta dzieci, w tym również chłopcy. Maria pociesza ich, ucząc, by za każdym razem, gdy poczują się nieszczęśliwi, myśleli o przyjemnych rzeczach („My favorite things”). Wesołą zabawę przerywa kapitan, wysyłając dzieci do łóżek. Maria prosi go o materiały na “stroje do zabawy”, ale von Trapp nie chce nawet o tym słyszeć. Dziewczyna jednak i tak postawiła na swoim. Pamiętając, że ma dostać nowe zasłony do okien, wpada na genialny pomysł. Następnego dnia kapitan wyjeżdża, zaś Maria zabiera dzieci do miasta, a potem na piknik w góry. Każde z dzieci ma strój do zabawy uszyty ze starych zasłon. Trwa wesoła zabawa. Później Maria, dowiedziawszy się, że dzieci nie znają muzyki i nie umieją śpiewać, uczy ich tego. Jej piosenki bardzo przypadają do gustu młodym von Trappom („Do-Re-Mi”).
Tymczasem kapitan wraca do domu z baronową i Maxem. Cała trójka toczy wesołą rozmowę w samochodzie, prym w niej zaś wiedzie Max. Przyjaciel kapitana ma poważne plany związane z Salzburgiem. Liczy na to, że uda mu się tu odnaleźć jakiś chórek, który mógłby wystawić na najbliższym festiwalu. Po drodze cała trójka widzi grupę dzieci, wspinających się na drzewa. Kapitan nie domyśla się nawet, że to są jego własne dzieci. W domu Max zajada się struclą, zaś von Trapp i baronowa toczą rozmowy o przyszłości. Baronowa ma nadzieję, że została tu wezwana na próbę, która ostatecznie pozwoli jej zostać panią kapitanową. O swoich podejrzeniach zwierza się Maxowi. Tymczasem pojawia się Rolf z depeszą do Maxa. Widząc kapitana salutuje mu “Heil Hitler”, co von Trappowi, jako antyfaszyście, bardzo się nie podoba, więc traktuje on chłopaka ostro. Później zamyśla się nad Austrią, która według niego, odchodzi w niepamięć. Nagle widzi przepływającą po rzece łódkę z Marią i jego dziećmi na pokładzie. Wszyscy oni, na jego widok, przechylają się w łodzi i wpadają do wody – na szczęście ta jest płytka. Kapitan przedstawia dzieciom baronową, a następnie przeprowadza poważną rozmowę z Marią. Dziewczyna jednak, choć przerażona, broni swojego sposobu wychowania dzieci. Dochodzi nawet do ostrej wymiany zdań pomiędzy guwernantką a jej pracodawcą. Maria zarzuca kapitanowi, że odsuwa się on od swoich dzieci. Rezultat rozmowy jest łatwy do przewidzenia: von Trapp każe dziewczynie wynosić się do klasztoru. Nagle słyszy śpiew swoich dzieci, które śpiewają właśnie baronowej, a ta jest tym bardzo zachwycona („Sound of music – reprise”). Kapitan wzruszony tą sceną przypomina sobie dawne czasy i postanawia się zmienić, a następnie przeprasza Marię i prosi, by została u nich.
Następnego dnia dzieci z pomocą Marii wystawiają przed ojcem, baronową i Maxem marionetkowe przedstawienie („The lonely goatherd”). Max wpada na pomysł, by właśnie dzieci von Trappa stworzyły grupę wokalną, którą on wystawi na najbliższym festiwalu, kapitan jednak nie zgadza się na to. Później, na prośbę Marii i dzieci von Trapp śpiewa wzruszającą piosenkę o szarotce („Edelweiss”). Baronowa proponuje, by urządzić bal z okazji jej przybycia. Dzieci są tym zachwycone. Na balu wszyscy dobrze się bawią. Dzieci obserwują przyjęcie z ogrodu, Liesl nawet próbuje tańczyć z niewidzialnym partnerem, którego zastępuje Friedrich. Następnie Kurt, zainteresowany lendlerem (austriackim tańcem ludowym), prosi Marię, by go nauczyła tego tańca. Wesołą lekcję przerywa kapitan, który daje dzieciom prawdziwy popis tańcząc z Marią. Dziewczyna cała się rumieni. Spostrzega to baronowa i zaczyna być zazdrosna. Kiedy już czas spać, dzieci żegnają się z gośćmi w muzyczny sposób, co budzi powszechny podziw („So long, farewell”). Niezadowolony jest jedynie pan Zeller, nazista, który daje kapitanowi wyraźnie do zrozumienia, co myśli o jego poglądach politycznych. Von Trapp jest wściekły i obraża Zellera, który odtąd staje się jego wrogiem. Jednocześnie Max prosi Marię, by towarzyszyła mu przy kolacji. Dziewczyna nie ma jednak odpowiedniej sukni, idzie więc się przebrać. Za nią idzie baronowa, która pod pretekstem pomocy w wyborze sukni mówi do Marii, że kapitan się w niej zakochał, ale nie należy brać tego na poważnie, gdyż miłostki von Trappa trwają bardzo krótko. Dziewczyna zrozpaczona pakuje swoje rzeczy i wraca do klasztoru. Nazajutrz wszyscy są zasmuceni z powodu odejścia Marii. Dzieci nie potrafią już się śmiać, kapitan jest jakiś dziwnie przygnębiony, nawet baronowa czuje drobne wyrzuty sumienia. Dzieci pytają ojca o Marię, a także o to, czy będą mieć nową guwernantkę. Kapitan jednak wyjaśnia im, że teraz będą mieli nową matkę, gdyż postanowił ożenić się z baronową. Dzieci są zasmucone. Nie mają pojęcia, iż baronowa ma zamiar po swoim ślubie wysłać je do szkół z internatem. Cała siódemka młodych von Trappów idzie do klasztoru, by zobaczyć się z Marią. Spotykają siostrę Margarettę, która wyjaśnia im, że Maria jest w odosobnieniu i nie chce nikogo widzieć. Są tym bardzo zrozpaczone, podobnie jak matka przełożona, która kocha Marię jak własną córkę. Wzywa więc dziewczynę do siebie i dowiaduje się jej powodów odejścia od von Trappów. Maria zwierza się jej, że kocha kapitana, ale uważa, że nie ma do tego prawa, gdyż chce służyć Bogu. Matka przełożona tłumaczy jednak swojej podopiecznej, iż miłość do kapitana nie oznacza wcale braku miłości do Boga. Dodaje też, że klasztor to nie jest miejsce, które chroni przed problemami, bo z kłopotami należy się zmierzyć osobiście. Radzi więc Marii wrócić do von Trappów i odnaleźć własną drogę życiową („Climb every mountain”).